” Yankee Candle – czyli jak z zakupu wosków zrobić przygodę życia?”

Czy zdajecie sobie sprawę ile cudownych wydarzeń omija nas przez codzienny pośpiech i zabieganie?

Kilka dni temu przygotowywałam się do napisania o produktach Yankee Candle. Szukałam informacji, czytałam o zapachach, robiłam rozeznanie cenowe. Dowiadywałam się też gdzie w Warszawie znajdę sklep z tymi amerykańskimi cudeńkami. Niestety nauka pochłonęła cały mój wolny czas i wykluczyła myślenie o czymkolwiek innym.

Dziś przyszedł dzień, o którym marzyłam przynajmniej od 3 tygodni. Mam za sobą wszystkie zaliczenia i egzaminy planowane na semestr zimowy, mogę odetchnąć, odpocząć i zacząć robić wszystko to na co nie miałam do tej pory czasu. Wracając do domu z głową w chmurach poczułam, że muszę się zatrzymać. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam mały, nierzucający się w oczy sklep. Przechodziłam obok niego miliony razy, ale nigdy tak naprawdę nie zwracałam na niego uwagi. Coś mnie ciągnęło do środka. Weszłam. Przepadłam.

W sklepie spędziłam dobre 40 minut zapominając o całym świecie. Do domu wracałam pełna szczęścia niosąc swoje upragnione maluchy.

Nie sądziłam, że takim przypadkiem natrafię na miejsce pełne produktów Yankee Candle. Świece w słojach, mniejsze, większe, woski, samplery, kominki. Zapach unoszący się w powietrzu był tak niesamowity, że kompletnie się wyłączyłam. Świece były poza moimi grudniowymi możliwościami finansowymi, dlatego celem została strefa z woskami. Głównie szukałam tych, które upatrzyłam sobie w internecie przy okazji przygotowywania się do wpisu. Ani trochę się nie zawiodłam. Mimo, że wcześniej nie miałam okazji sprawdzić jak pachną to mój wybór był bezbłędny. Koniecznie muszę wspomnieć, że obsługa tam jest niesamowicie miła, służąca radą i traktuje ciekawego klienta w sposób, w jaki każdy powinien być traktowany. Zdecydowanie nie czujemy się tam intruzem. Sama przyjemność.

Historia marki jest tak samo urzekająca jak to co ma w swojej ofercie.

Święta Bożego Narodzenia rok 1969. 17- letni chłopak Mike Kittredge bardzo, ale to bardzo, chciał podarować swojej mamie prezent. Nie miał na to jednak wystarczającej ilości pieniędzy. Wpadł na pomysł, że kupi kredki i przetapiając je zrobi z nich kolorową świecę. Sąsiadka podpatrzyła jego pracę ( jak my kochamy te wścibskie stereotypowe sąsiadki) i przekonała go, aby jej ją sprzedał. Dzięki temu chłopak zdobył fundusze na zakup wystarczającej ilości kredek, by jedną świecę zrobić dla mamy, a drugą – by znów komuś sprzedać. Robił, sprzedawał, kupował kredki, robił, sprzedawał. Nie dość, że zrealizował to czego tak bardzo pragnął to jeszcze od tej pory na nic mu nie brakowało. Tak narodziły się Yankee Candle.

Upajając się zapachem roztopionego wosku w kominku już zawsze będę przypominała sobie tą wyjątkową historię.

Yankee Candle posiada w swojej ofercie ponad 150 zapachów. Oprócz serii Classic, Décor i Pure Radiance firma wprowadza serie sezonowe. W asortymencie firmy znajdują się również inne produkty zapachowe do domu, takie jak: pałeczki zapachowe, elektryczne odswieżacze powietrza i spray’e do pomieszczeń. Dopełnieniem oferty są produkty do samochodu, i innych małych przestrzeni oraz akcesoria do świec.

Jeśli chodzi o produkty z wosku do wyboru mamy:
1) świece w słojach o różnej wielkości:
– duże – waga netto 623g – koszt ok. 97 zł
– średnie – waga netto 411g – koszt ok. 79 zł
– małe – waga netto 104g – koszt ok. 41 zł
2) samplery ( świeczki bez słoiczka):
– jeden rozmiar – waga netto 49g – koszt ok. 10 zł
3) tarty woskowe ( do rozpuszczania w specjalnie przeznaczonym do tego kominku)
– jeden rozmiar – waga netto 22 g – koszt ok. 7 zł

Fakt, ceny świec są naprawdę wysokie, ale będąc posiadaczką ich namiastki jaką są woski jestem przekonana, że są całkowicie warte swojej ceny.

Sklepik, w którym miałam dzisiaj przyjemność się znaleźć jest jednym z 3 punktów stacjonarnych w Warszawie sklepu www.swiatzapachow.pl

Punkt 1: ul. 17 Stycznia 64

Punkt 2: Przejście podziemne przy Rotundzie

Punkt 3: Podziemia przy Dworcu Centralnym ( a dokładnie bliska okolica McDonald’a)

Jeśli decydujecie się na zakup jakiegokolwiek produktu polecam zrobić to osobiście, bo zdąrzyłam przeczytać już kilka historii dziewczyn, które dostały przeterminowane, zwietrzałe woski i kompletnie zniechęciły się do tej marki.

Zwróciłam również uwagę na niespotykane nazwy produktów Yankee Candle. Fenomenem dla mnie jest to, jak bardzo pasują one do zapachów, którym są przypisane. To doświadczenie jest na tyle wyjątkowe, że polecam je przeżyć każdej z osobna. Szczegółów nie zdradzam.

Dziś kupiłam 6 wosków:
– 3 typowo świąteczne zapachy dla mojej mamy: Christmas Garland, Red Apple Wreath, Christmas Memories
– 3 upatrzone i do moje użytku: Snowflake Cookie, Soft Blanket, Snow in Love


IMG_1978

ggggg

Za całość zapłaciłam 38.85 zł. Na zestaw 5 wosków była promocja – 5% ( czyli 33,25 zł) i do teraz nie wiem dlaczego, ale dostałam zniżkę na szósty wosk i zapłaciłam za niego 5,60 zł.
Na zestaw 10 wosków aktualnie jest zniżka -10% więc wydaje mi się, że jest to super okazja do zakochania się w nich po uszy!

Więcej do poczytania o wszystkich Yankee Candle na oryginalnej stronie :www.yankeecandle.com

Teraz jak sobie o tym wszystkim myślę, to dochodzę do wniosku, że oszalałam. To sztuka zrobić z takiej drobnostki przygodę życia, co?

Wariatka – pannajulia

Reklamy

4 thoughts on “” Yankee Candle – czyli jak z zakupu wosków zrobić przygodę życia?”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s