„Unboxing” cz. II – Makeup Revolution, I <3 Makeup

Małe Egoistki – kosmetykoholiczki!

Pierwszy post w nowym roku!

Mam nadzieję, że 2015 zaczął się dla was wspaniale, wszystkie postanowienia noworoczne spisane na kartkach wiszą w widocznym miejscu i jesteście pełne energii oraz ambicji, by podołać nowym wyzwaniom.

Przy okazji chciałabym podzielić się z wami super inicjatywą, na którą natknęłam się na Facebook’u. Jak doceniać małe rzeczy: Happiness Jar -autorką oryginalnej akcji jest Elizabeth Gilbert, która zaraziła swoim pomysłem tysiące osób. Jedna z użytkowniczek Facebook’a postanowiła puścić ideę w Polskę. Do wydarzenia dołączyło już 29 tys. osób. Ja jestem jedną z nich. Zostało mi teraz tylko kupno słoika.

O WYDARZENIU I IDEI !

W drugiej części „Unboxing” swoje 5 minut będzie miała kolorówka marki Makeup Revolution. Obiecałam, że kolejny post będzie bez zbędnego wstępu, ale koniecznie muszę was odesłać do początkowego fragmentu „Unboxing” cz. I, który tak naprawdę powinien znaleźć się w części o kosmetykach do makijażu. Jako, że „Unboxing” cz. II jest kontynuacją poprzedniego postu – myślę, że takie rozwiązanie będzie ok.

Produkty marki Makeup Revolution zrobiły wielką fururę w sferze YouTube i tam pierwszy raz się z nimi zetknęłam. Kobiety je pokochały za cenę, jakość i stosunkowo łatwą dostępność. Jakie jest moje pierwsze wrażenie?

1. Trio bronze-shimmer-highlight

Muszę zaznaczyć, że nie jestem wielką fanką bronzerów. Nie jest to też produkt niezbędny w mojej kosmetyczce. Do zakupu tego trio przekonała mnie jego trójkolorowa forma. Postanowiłam go wypróbować nawet jeśli miałabym używać 1/3  np. jako rozświetlacza.

Opakowanie nie jest wykonane zbyt solidnie, a szczególnie jego wierzchnia część. U dziewczyn widziałam odpadającą i popękaną przednią szybkę. Jestem pewna, że nie przeżyłoby spotkania z podłogą – co najwyżej z dywanem.

Zdecydowanie nie jest to produkt dla przeciwniczek parabenów i osób, których skóra nie lubi się z parafiną. (zdj. 2)

IMG_2095

IMG_2096

Kosmetyk składa się z 3 części o 3 różnych kolorach. Jest zdecydowanie większy niż nam się wydaje podczas internetowych zakupów.

Wielofunkcyjny – możemy używać każdej części osobno lub mieszać do uzyskania jednego koloru.

IMG_2101

Ciekawe – przez tłoczenie, które znajduje się na powierzchni odnosimy wrażenie, że każdy paseczek ma inny kolor. Nie jestem pewna czy widać to na zdjęciu.

Nie jest to produkt matowy. W każdym kawałku znajdują się małe, błyszczące drobinki. Jeśli byłyby tylko w części shimmer i highlight to ja rozumiem, ale do bronzera nie musieli ich ładować.

Na pierwszy rzut oka „na żywo” możemy stwierdzić, że jego tonacja po zmieszaniu wszystkich części będzie szła w stronę chłodnej. Miłośniczki słonecznych odcieni nie czeka rozczarowanie – tonacja jest ciepła. Ja poczułam zawód, bo preferuję zimne brązy.

Osobno – każda część produktu ma coś w sobie:

IMG_2219

Jak widać trio jest całkiem nieźle napigmentowane. Dobrze współpracuje też z pędzlem podczas blendowania. Na twarzy pozostaje w jednym miejscu, dosyć długo się utrzymuje.

Generalnie nie jestem aż tak zachwycona tym produktem jak chciałabym być.

Cena – ok 20 zł.

2. Paleta 19 cieni GO TO HAVEN!

Ta paleta również jest zdecydowanie większa niż przewidywałam.

W środku znajdziemy 19 cieni : 6 matowych i 13 perłowo-metaliczno-satynowych.

Przyciągnęła mnie do siebie tak naprawdę wielkością i ilością cieni. Nie maluję oczu tak często, by duże gramatury dały się wykończyć w całości, dlatego stwierdziłam, że jest to idealne rozwiązanie. Używam ich, cieszę się nimi i nie jest mi źle, kiedy termin ważności upływa i cienie zużyte tylko w połowie są do wyrzucenia. Smutek i strata pieniędzy.

Ten produkt, podobnie jak trio ma wnikliwej jakości opakowanie z cienkiego plastiku. Podejrzewam, że szybka będzie miała tendencję do wypadania tak jak w poprzednim kosmetyku. Upadki z wysokości również mogą okazać się zabójcze.

W składzie znów parabeny i parafina.

IMG_2104 IMG_2106

Kolory są utrzymane w odcieniach brązu, złota, różu, szarości i beżu. Niesamowicie napigmentowane, kremowe w swojej prasowanej konsystencji, pięknie się aplikują i blendują. Cud miód.

IMG_2109

Starałam się jak mogłam, żeby wszystkie zdjęcia pięknie odwzorowywały prawdziwe kolory cieni.

KOLORY:

numerki paletka

IMG_2248_2 IMG_2250_2IMG_2253_2 IMG_2254_2IMG_2258_2

IMG_2260_2 IMG_2261_2

Oprócz palety GO TO HEAVEN! dostępna jest też wersja GO TO HELL!.

lll

(zdj. z sieci)

Obie możecie zamówić na MINTISHOP.

Cena – ok 25 zł.

Z tego produktu jak na razie jestem zadowolona w 100%.

3.Bronzer – Summer of love – I heart Makeup.

I heart Makeup czyli siostrzana marka Makeup Revolution wypuściła przeurocze produkty do twarzy w kształcie serc:

– 3 róże ( Blushing Heart, Candy Queen of Hearts, Peachy Keen Heart)

– rozświetlacz ( Goddes of Love)

– 2 bronzery ( Love Hot Summer, Summer of Love)

Wszystkie są potrójnie wypiekane.

RÓŻE: ( w kolejności)

blushing heart candy queen of hearts peachy keen heart

ROZŚWIETLACZ:

goddes of love

BRONZERY: ( w kolejności)

love hot summer pol_pm_Makeup-Revolution-I-Heart-Bronzer-Summer-of-Love-4218_1

Nasze wypiekane serduszko znajduje się w tekturowym opakowaniu podobnie jak np. produkty Benefit.

W mojej kolekcji pojawił się „bronzer” Summer of Love…

IMG_2136IMG_2137

IMG_2139IMG_2140

…który tak naprawdę bronzerem nie jest.

Spokojnie można by go było zakwalifikować do kolorowych rozświetlaczy. Jest bardzo delikatny, złocisty, jego kolor jest ledwie widoczny na skórze. Tworzy piękną, rozświetlającą buzię, ciepłą taflę, która wygląda przecudownie.

IMG_2142

Jako highlighter jest idealny. Z takim kolorem jeszcze się nie spotkałam.

IMG_2222

Summer of Love jest niesamowicie wydajny – moim zdaniem 10 gram starczy nam naprawdę na długo. To chyba jeden z tych kosmetyków, które są nie do zużycia. Taka never ending story.

Zakochałam się w tym małym serduszku i coś czuję, że na jednym się nie skończy.

Cena – ok 25 zł.

Ten i jego rodzeństwo dostępne również na MINTISHOP.

4. Paleta róży, Sugar and Spice

Podpatrzona na kanale Kornela55 piękna i elegancka paleta róży w bardzo intensywnych kolorach.

IMG_2147IMG_2151

Na kartonowym opakowaniu z tyłu producent pokazuje nam jakie kolory znajdziemy w palecie. Informacja nie jest tą, którą możecie się sugerować.

Opakowanie główne wykonane z grubego plastiku, zdecydowanie masywniejsze niż we wcześniej wymienionych produktach. Wygląda na drogą mimo, że wcale taka nie jest.

IMG_2156

IMG_2163

W środku znajdziemy tak naprawdę 6 róży do policzków i 2 rozświetlacze.

Każdy z nich jest tak ogromnie napigmentowany, że podczas aplikacji trzeba bardzo uważać. Produkt, z którym łatwo można przesadzić.

IMG_2166

Rząd górny:

IMG_2226

Rząd dolny:

IMG_2228

Highlighter’y to po prostu szok. Widać je na najmniejszych palcach. Nie odważyłam się ich jeszcze użyć, bo szczerze – jestem przerażona tym jaki mogą dać efekt.

Są dwie opcje:

– albo łatwo i ładnie się rozetrą tworząc delikatne rozświetlenie

– albo nasze policzki będą świeciły się jak kula dyskotekowa.

Pewne jest to, że muszę je wypróbować.

Róże oprócz widocznej wyżej pigmentacji są bardzo kremowe i całkiem nieźle się blendują. Niestety ich trwałość nie należy do najlepszych. Z czasem po prostu bledną – grunt, że w miarę jednolicie.

Mam produkty, które spokojnie pozostają na mojej buzi koło 12 godzin, a nawet dłużej i nie są wcale z górnej półki cenowej. Najwidoczniej te z paletki Sugar and Spice taką mają urodę.

Makeup Revolution oferuje nam również inne modele:

golden sugar

golden sugar

( zdj. z sieci)

hot spice

hot spice

( zdj. z sieci)

i inne dostępne również na MINTISHOP.

Generalnie rzecz biorąc produkt ma super jakość i przyjemnie się go używa. Trzeba tylko nabrać wprawy w aplikacji.

Cena- ok. 30 zł.

5. Szminka, kolor Dusky i Make Me Tonight

Do zamówienia tych produktów skłoniła mnie głównie ich cena – 5 zł – i ciekawość sprawdzenia tego rodzaju kosmetyków z Makeup Revolution. W sklepie internetowym wydawały się mocno napigmentowane, kremowe, a kolory również wybierałam na podstawie zdjęć i swatch’y. Zdecydowałam się na bardzo modny w tym sezonie ciemny burgundowy odcień i brzoskwiniowego nudziaka.

IMG_2172

IMG_2174

IMG_2178

I tu zaczynają się schody i rozczarowania.

1. Szminki mają koszmarny zapach.

2. Podkreślają wszystkie suche skórki na ustach.

3. Kolory nie wyglądają tak ładnie jak na stronie sklepu lub na opakowaniu.

IMG_2175

Kolor Dusky jest jeszcze całkiem całkiem jeśli nie bierzemy pod uwagę wcześniej wymienionych minusów, bo mamy mega wypielęgnowaną i bezproblemową skórę ust lub nie zwracamy uwagi na zapach.

Niestety różni się on od swatcha umieszczonego na stronie sklepu.

– sklep:

pol_pl_Makeup-Revolution-Amazing-Szminka-do-ust-DUSKY-3989_2

– rzeczywistość

IMG_2229

Na żywo jest zdecydowanie bardziej różowy i ma w sobie mnóstwo małych perłowych drobinek, które dostają się w każdą zmarszczkę.

Oczekiwałam ładnej szminki nude, a dostałam – bez urazy- tanią, babciną, bazarową pomadkę.

Jeśli chodzi o kolor Make Me Tonight to nie mam żadnych zastrzeżeń dotyczących koloru, ale…

… no właśnie – to jak ona wygląda na ustach jest istną tragedią. W życiu nie wyszłabym tak na ulicę, nawet w Halloween.

Kolor rozkłada się nierównomiernie, w zmarszczkach ust jest ciemniejszy. Kontur ust staje się całkowicie czarny. Próbując delikatnie wyrównać obrys warg niesamowicie się maże. Wyglądamy jakbyśmy właśnie skończyły jeść węgiel. Jedna wielka porażka, której nie zapowiada swatch zamieszczony na stronie internetowej i ten na mojej dłoni.

Mimo, że szminki z tej serii kosztują 5 zł więcej ich nie kupię i również wam ich stanowczo NIE POLECAM!

6. Szminka, kolor Dare to be different – I heart Makeup, Lip Geek.

Ten produkt jest zdecydowanym przeciwieństwem szminek Makeup Revolution.

IMG_2180

Plusem jest fakt, że kółeczko na opakowaniu oddaje dokładny kolor produktu. Zdecydowanie można się tym sugerować.

IMG_2179

Opakowanie szminki jest tak dziewczęce i odjazdowe, że możemy zaliczyć ją do gadżetów – jaskraworóżowe, kształtem przypominające nabój. Gdyby nie ten mało neutralny jak dla mnie kolor zdecydowanie nosiłabym ją codziennie na sobie i ze sobą. Jak nic to jedna z takich typowych ” Girly things”.

IMG_2182

W tym przypadku sklep internetowy również zawiódł w sprawie zgodności koloru swatch’a, a rzeczywistością. Rozczarowałam się, bo szminka jest rewelacyjna.

Swatch ze strony internetowej:

pol_pl_I-Heart-Makeup-LIP-GEEK-Szminka-DARE-TO-BE-DIFFERE-4432_1

Rzeczywisty kolor:

IMG_2242

Na żywo szminka jest zdecydowanie bardziej czerwona. Nie powiecie mi, że nie widać różnicy.

Konsystencja kosmetyku jest bardzo kremowa, zapach też jest w porządku. Nie podkreśla suchych skórek ( Hurrra!), równomiernie pokrywa usta, ma świetną pigmentację i co najważniejsze nie rozmazuje się na granicy warg. Jedyne czego nie testowałam to jej trwałości – wszystko przede mną.

Dla porównania Dusky i Dare to be Different:

IMG_2243

Mam nadzieję, że szybko przekonam się do tej czerwieni, bo nie chcę, żeby takie cudo się marnowało!

Cena – ok 15 zł na MINTISHOP .

Ah – muszę dodać, że w żadnym wypadku nie reklamuje sklepu MINTISHOP – jedynie go polecam. Robiłam tam zakupy już kilka razy i nigdy nie miałam żadnych problemów. Kosmetyki są odpowiednio zabezpieczone, ładnie zapakowane i dostajemy je w nienaruszonym stanie. Poza tym wybór produktów jest ogromny.

Czy rozumiem zachwyt nad Makeup Revolution?

Zdecydowanie tak! Mimo drobnych wad produkty są naprawdę godne uwagi, a ich cena jeszcze bardziej składnia do zakupów. Za jakiś czas i u mnie na pewno pojawią się nowe kosmetyki tej marki. Tym razem zrobię jeszcze głębsze rozeznanie, szczególnie kolorystyczne. Zasada dobrego samopoczucia – unikamy zbędnych rozczarowań.

To już wszystkie kosmetyki z mojej świątecznej zamawianej paczki i naprawdę pierwsze wrażenia. O nowych, jeśli się pojawią, napewno dam wam znać.

Mam na imię Julia i jestem kosmetykoholiczką.

pannajulia

Reklamy

One thought on “„Unboxing” cz. II – Makeup Revolution, I <3 Makeup

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s