” Małe S.O.S ” – czyli całuśny wirus.

Nadchodzi pogotowie kosmetyczne!

„Całuśnym wirusem” zarażone jest ok. 80 % ludzi. Tylko połowa z nich choruje doświadczając nieprzyjemnego, upierdliwego, szpetnego, bolącego, swędzącego i przeszkadzającego objawu. Najpierw skóra jest napięta, potem swędzi i piecze.Na wardze pojawia się zaczerwienie, a następnie mała grudka. Wkrótce zmienia się w pęcherzyk wypełniony płynem. Z czasem pęka, tworząc bolesną ranę. Potem pokrywa ją strup, który tkwi na naszych ustach dopóki sam nie odpadnie. Mimo wdzięcznej nazwy, którą nadałam wirusowi cały proces przebiegu objawu jest lekko mówiąc bardzo nieestetyczny.

Każda z was już pewnie wie czym jest „całuśny wirus” i nie raz go doświadczyła. To opryszczka wargowa zwana potocznie „zimnem” wywoływana wirusem HSV1. Pojawia się szczególnie wtedy, kiedy nasz organizm jest osłabiony, panuje tzw. okres wirusowy, okres wzmożonych zachorowań lub w naszym ciele dochodzi do zmian hormonalnych. Aktualna pogoda sprzyja rozwijaniu się i gromadzeniu w powietrzu wielu wirusów, bardzo łatwo jest się przeziębić czy też przegrzać, bo nigdy do końca nie wiadomo jakie warunki pogodowe spotkają nas w ciągu dnia.

Przyczyną osłabienia organizmu może być jednorazowy lub długotrwały stres, zdenerwowanie, przeziębienie, grypa jak i choroby grypopodobne lub niewystarczająca ilość snu powodująca zmęczenie. W ostatnim czasie byłam wystawiona na większość tych czynników więc nic dziwnego, że „całuśny wirus” i mnie zaszczycił swoją obecnością.

Do tej pory moje leczenie opryszczki opierało się na punktowej aplikacji maści „Hascovir” dostępnej bez recepty w każdej aptece. Leczenie jednak trwało długo, rana nie chciała się tak łatwo goić, prawie non stop odczuwałam ból i pieczenie. O dziwo wspomagał mnie również balsam do ust CARMEX, który – tak na marginesie – radził sobie świetnie również z okazjonalnymi zajadami.

Dziś mam na to inny sposób!

Z wirusowych opresji bardzo dzielnie ratuje mnie produkt, który odkryłam już jakiś czas temu, ale wypróbować nie mogłam, bo nic mi nie dolegało.

Kiedy zauważyłam pierwsze oznaki „zimna” czym prędzej pobiegłam do apteki i go kupiłam.

PLASTRY NA OPRYSZCZKĘ COMPEED

IMG_2365xx

IMG_2367xx

Producent: Patch-plaster na opryszczkę Compeed to nowoczesny, niewidoczny plaster, w którym wykorzystano zgłoszony do opatentowania, ultra cienki Hydrokoloid-075, który leczy opryszczkę wargową. Każde opakowanie zawiera 15 plastrów, instrukcję użycia oraz małe lusterko ułatwiające aplikację. Jest pierwszym niewidocznym, leczącym plastrem na opryszczkę wargową. Tworzy optymalne środowisko do leczenia i pozostaje na skórze aż do 12 godzin. Po nałożeniu zakrywa opryszczkę i zapewnia jej właściwe leczenie w każdej fazie rozwoju: łagodzi pieczenie i swędzenie,przyspiesza leczenie,jest dyskretny, pomaga zapobiegać zakażeniu i infekcji wtórnej. Po dokładnym naklejeniu plastra można nałożyć na niego i wokół niego podkład albo szminkę. ( <– super sprawa! )

IMG_2376xx

IMG_2382xx

Ja jestem zachwycona!

Nic, co do tej pory stosowałam nie zadziałało w tak ekspresowym tempie. Aplikacja jest naprawdę prosta. Ważne, żeby nakładać go na oczyszczoną skórę pozbawioną kremów i innych kosmetyków dla lepszej przyczepności. Naklejając plaster na wargę możemy mieć już naszego „całuśnego wirusa” gdzieś. Nie musimy pilnować, żeby nie dotykać ust ( rączki przy sobie, nie roznosimy zakażenia), nie musimy pamiętać o wielokrotnej aplikacji maści w ciągu dnia. Generalnie w 90 % uwalniamy się od problemu. Opryszczka pozostaje zakryta, jest w odizolowanym środowisku, a plaster przez cały czas trwania na naszych ustach wykazuje działanie lecznicze.

Opakowanie produktu jest bardzo podręczne, niewielkie, a dość duże lusterko znajdujące się w środku ułatwia aplikację plastra poza domem.

Dziś mija piąty dzień mojej walki z intruzem i powiem Wam, że ogromnymi krokami zbliżam się do jej końca.

Plastry Compeed z pewnością na dobre zawitają do domowej apteczki – koszt ok. 25 zł.

Chapeau bas szalonemu naukowcowi, który wymyślił ten produkt!

Leczenie opryszczki lekarz zalecił mi uzupełnić doustnym lekiem przeciwwirusowym NEOSINE, którego stosowanie powinno trwać od 3-4 tygodni, żeby zapobiec szybkiemu nawrotowi dolegliwości i wzmocnić odporność organizmu.

neosine

( zdj z sieci)

Koniecznie dajcie znać czy używacie/ używałyście tych plastrów i jak się u was sprawdziły.

Zapraszam Was też na Strefę Małej Egoistki na Facebook’u, gdzie pojawia się wiele ciekawych mini wpisów, których nie ma na blogu, linki do ciekawych wypatrzonych stron internetowych i wiele więcej- BĄDŹCIE NA BIEŻĄCO!

Ściskam mocno!

pannajulia

Post NIE JEST sponsorowany.

Reklamy

One thought on “” Małe S.O.S ” – czyli całuśny wirus.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s