„LutoweLove” – ulubieńcy miesiąca.

Moje kochane!

Wczoraj WRESZCIE zaczął się na mojej uczelni nowy semestr, pierwsze zajęcia mam za sobą. Powiem Wam, że przyzwyczajona do 5 dni codziennych wykładów czy ćwiczeń czułam się lekko zawiedziona i rozczarowana wiedząc, że następnego dnia jest sobota i znów kilka dni wolnego przede mną. Nie mam zielonego pojęcia kto wymyślił, żeby semestr rozpoczynać w piątek, ale nie był to chyba do końca dobry pomysł – zawracanie dupek pilnym i spragnionym wiedzy studentkom.

Na szczęście babski wypad na pyszną kawę i to jeszcze ze zniżką skutecznie poprawił mi humor.

( Zniżka obowiązuje w sieci kawiarni Costa Coffee – wystarczy okazać ważną legitymację studencką tylko uprzedzam – nikt o promocji nie informuje.)

Dziś – jak pod koniec każdego miesiąca – przyszedł czas na ULUBIEŃCÓW LUTEGO.

Nie jestem fanką czysto kosmetycznego charakteru takich postów, bo miesiąc jest długi, nie wszystko kręci się tylko wokół urody i nie tylko kosmetyki sprawiają, że dzień, tydzień czy cały miesiąc staje się lepszy.

W lutym jest prawie pół na pół. Z 7 pupilków 3 należą tylko do świata urodowego, 3 są niekosmetyczne, a 1 rodzynek jest trudny do przyporządkowania.

Jeśli jesteście ciekawe –> czytajcie dalej!

Czytaj dalej

Reklamy

Haul Zakupowy – LUTY – kosmetyki kolorowe – zamówienie z „Kosmetyki z Ameryki”.

Moje Małe Egoistki!

Czy wiecie, że 24 luty to Dzień niespodziewanego całusa? Nigdy nie interesowałam się takimi nietypowymi świętami, ale chyba zacznę, bo widzę, że tym, co je wymyślają idzie coraz lepiej! Każda kobieta lubi małe niespodzianki, także drodzy Mężczyźni polecam zerknąć do kalendarza, w te pędy biec do swojej ukochanej i mile ją zaskoczyć – plus sto punktów dla Was do słodkości, a radość jest bezcenna.

W wolnej chwili na pewno uzupełnię swój tradycyjny kalendarz o inne super święta, a jeżeli Wy macie ochotę zrobić to teraz to dam wam małą ściągawkę –> „Kalendarz świąt nietypowych”.

Przez ostatni tydzień przygotowywałam dla Was wyczekiwany post, którego nie może zabraknąć każdego miesiąca – HAUL ZAKUPOWY! W lutym padło na internetową drogerię „Kosmetyki z Ameryki” i ku mojemu szczęściu trafiłam na mega dostawę, która jest cały czas odświeżana i uzupełniana w coraz to nowe produkty. Coś czuję, że kolejne zamówienie jest nieuniknione.

Z racji tego, że bardzo bym chciała, aby mój blog cały czas się rozwijał  i żeby więcej Małych Egoistek zaglądało do „Strefy” postanowiłam dzisiejszy post nieco ulepszyć i zrobić go w troszeczkę innej formie, która mam nadzieję Wam się spodoba, a przede wszystkim pomoże zobaczyć to, co widzę ja.

Nie ukrywam, że poniekąd wiąże się to z moimi małymi planami na blogową przyszłość. Czy bliską czy dalszą tego nie wiem, ale jeśli zostanie to przez Was pozytywnie odebrane, na jednym poście w takiej formie na pewno się nie skończy.

Czytaj dalej

„Tydzień z SME” – #7 Recenzja szamponu do włosów i maski Kallos Vanilla.

Moje Małe Egoistki!

Dzisiaj przygotowałam dla Was zapowiadaną recenzję szamponu i maski do włosów firmy Kallos z serii Vanilla.

Oba produkty zrewolucjonizowały moją pielęgnację włosów i powiem Wam, że spokojnie mogę je podciągnąć pod odkrycie kosmetyczne roku 2015 – ale super!

Jeśli chciałabym opisać całą historię przygód moich włosów to chyba nie starczyłoby mi dnia na napisanie jednego postu. Przerobiłam każdy naturalny kolor, każdą długość ( oprócz kompletnego zera), prawie każdą fryzurę, a najgorszym doświadczeniem dla nich była dekoloryzacja. Takiego zabiegu nie powtórzę już nigdy w życiu.

Produkty marki Kallos kupiłam całkiem przypadkiem buszując z mamą po drogerii Hebe. Szukałam jedynie nowego szamponu, który by ładnie pachniał i dobrze czyścił włosy, jak i skórę głowy.

Z racji tego, że uwielbiam wszystkie słodkie zapachy, wanilia wydała mi się świetnym wyborem. Skuszona obietnicami producenta, choć nie oczekująca cudów włożyłam kosmetyk do koszyka dokładając do tego przy okazji niewielkiej pojemności maskę do włosów z tej samej serii. Mimo, że nie jestem do nich przekonana postanowiłam spróbować.

I BUM!

Mamy rewolucję!

Czytaj dalej

” Tydzień z SME” – #6 Słoik szczęścia – osobista instrukcja jak być szczęśliwym.

Moje kochane!

Na wstępie chciałabym Was bardzo przeprosić za wczorajszy brak postu. Dzień poukładał mi się w taki sposób, że nie miałam możliwości posiedzenia dłużej przy komputerze, a sama byłam w podwójnie kiepskiej formie. Mam wielką nadzieję, że zostanie mi to wybaczone i nie obrazicie się na mnie na wieki. Zresztą jestem pewna, że Wasz dzień był równie intensywny i wiele z Was nie myślało nawet o korzystaniu z internetu. Patrząc na to z innej strony – nikogo post nie ominął i nie musi nadrabiać zaległości.

Dziś już wracam i jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli to szybciutko uda mi się to nadrobić.

Tak jak zapowiadałam w 6 dniu – przyjmijmy, że dziś jest ten szósty dzień – „Tygodnia z SME” będzie coś dla ducha. Niedziela upływa mi powoli, leniwie i dochodzę do wniosku, że w sumie cała atmosfera panująca w moim domu bardzo sprzyja takiej tematyce. Jest całkiem cicho, świeczka spokojnie pali się w kominku podgrzewając cudownie pachnący wosk YC, obok stoi gorąca i pyszna herbata. Do pełni szczęścia bardzo brakuje mi wewnętrznej równowagi, o którą zdecydowanie będę musiała mocniej zadbać.

Teraz pytanie dnia: Jak docenić w swoim życiu chwile, które wywołują uśmiech na naszych buziach?

Czytaj dalej

„Tydzień z SME” – #5 Walentynkowe inspiracje makijażowe.

Moje zakochane Egoistki!

Na całe szczęście zaczynam wracać do żywych. Katar nie jest już taki upierdliwy, a leki – ALLELUJA! – działają tak, jak działać powinny. Dodatkowo dzisiejsza piękna pogoda naładowała mnie ogromną ilością pozytywnej energii i chęci do pracy! To niesamowite jak słońce może poprawić humor i samopoczucie. Może jestem nienormalna, ale zdecydowanie w powietrzu czułam dziś cudowną wiosnę!

Wielkimi krokami zbliża się święto zakochanych, w którym każda z Was z pewnością będzie chciała wyglądać zachwycająco nie tylko dla swojego ukochanego, ale i dla samej siebie. Jestem pewna, że randkowe kreacje czekają już w Waszych szafach, a do pełni szczęścia brakuje tylko fajnych makijażowych inspiracji.

Nadchodzę z pomocą. Przygotowałam dla Was kilka moich ulubionych tutoriali, które idealnie pasują do okazji. Będziecie miały dziś cały wieczór, żeby przetestować te propozycje, które spodobały Wam się najbardziej. Pannajulia myśli o wszystkim.

Czytaj dalej

” Tydzień z SME” – #4 Recenzja urządzenia do pielęgnacji twarzy z Biedronki.

Małe Egoistki!

Dzisiejszy dzień to – jak na moje oko – totalne przesilenie chorobowe. Leki chyba nie do końca dobrze działają. Mam dziwne wrażenie, że jestem jeszcze bardziej chora niż wczoraj. Szczególnie, że ledwo podniosłam się z łóżka – nie wspominając o potwornym bólu głowy i chęci pozbycia się własnego nosa nieważne jakim narzędziem. Na szczęście Mama myśli o wszystkim i wyposażyła mnie w dożywotni zapas chusteczek higienicznych w wyjątkowo uroczych opakowaniach. Dobrze, że nie mieszkam sama, bo chyba bym zginęła.

Mimo mojego koszmarnego samopoczucia czuję, że nie mogę zawieźć moich Małych Egoistek, dlatego zbieram się do kupy, zaciskam pośladki, wpuszczam krople do nosa i witam Was w 4 dniu ” Tygodnia z SME”!

Dziś będzie kosmetycznie, elektrycznie, wielofunkcyjnie i różowo.

Czytaj dalej

„Tydzień z SME” – #3 Sinsay: ubraniowe odkrycie 2014 roku.

Moje kochane!

W trzecim dniu „Tygodnia z SME” podzielę się z Wami moim ubraniowym odkryciem 2014 roku.

Na moje nieszczęście dopadło mnie wredne przeziębienie ( coś czuję, że moja siostra maczała w tym palce) i zdecydowanie pokrzyżowało moje blogowe plany. Czuję się fatalnie, kicham jak opętana, ale robię wszystko, żeby nie zwalniać tempa i mam nadzieję, że dam radę. Pisanie o ubraniach nie przychodzi mi z taką łatwością jak o kosmetykach, dlatego post będzie krótki, zwięzły i na temat.

Należę do tych kobiet, które bardziej od ubrań kochają kosmetyki. Wiadomą sprawą jest jednak, że każda z nas lubi dobrze wyglądać, więc i szafa musi być pełna.

Pod koniec zeszłego roku postanowiłam skorzystać z trwających, szalonych wyprzedaży. Całkiem przypadkiem trafiłam do sklepu, który zawsze wydawał mi się zbyt drogi i nigdy nie był na liście moich zakupowych lokalizacji.

Już po niespełna dwóch wizytach wiem, że będę jego stałą klientką.

Jesteście ciekawe co to za miejsce?

Czytaj dalej