” Tydzień z SME” – #6 Słoik szczęścia – osobista instrukcja jak być szczęśliwym.

Moje kochane!

Na wstępie chciałabym Was bardzo przeprosić za wczorajszy brak postu. Dzień poukładał mi się w taki sposób, że nie miałam możliwości posiedzenia dłużej przy komputerze, a sama byłam w podwójnie kiepskiej formie. Mam wielką nadzieję, że zostanie mi to wybaczone i nie obrazicie się na mnie na wieki. Zresztą jestem pewna, że Wasz dzień był równie intensywny i wiele z Was nie myślało nawet o korzystaniu z internetu. Patrząc na to z innej strony – nikogo post nie ominął i nie musi nadrabiać zaległości.

Dziś już wracam i jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli to szybciutko uda mi się to nadrobić.

Tak jak zapowiadałam w 6 dniu – przyjmijmy, że dziś jest ten szósty dzień – „Tygodnia z SME” będzie coś dla ducha. Niedziela upływa mi powoli, leniwie i dochodzę do wniosku, że w sumie cała atmosfera panująca w moim domu bardzo sprzyja takiej tematyce. Jest całkiem cicho, świeczka spokojnie pali się w kominku podgrzewając cudownie pachnący wosk YC, obok stoi gorąca i pyszna herbata. Do pełni szczęścia bardzo brakuje mi wewnętrznej równowagi, o którą zdecydowanie będę musiała mocniej zadbać.

Teraz pytanie dnia: Jak docenić w swoim życiu chwile, które wywołują uśmiech na naszych buziach?

Słoik szczęścia. 

Na początku roku w poście „Unboxing” cz. II pisałam Wam o rewelacyjnej inicjatywie tak zwanego „słoika szczęścia”, dzięki której mamy nauczyć się jak doceniać małe rzeczy dziejące się w naszym życiu i powodujące radość.

Bardzo chętnie wzięłam w tej akcji udział, bo zauważyłam, że przydałaby mi się taka lekcja szczęścia.

Zaczęłam od kupna zwykłego słoika. Nie byłabym sobą, gdybym nie ozdobiła go słodką kokardą i innymi małymi pierdółkami. Chciałam, żeby był dla mnie wyjątkowy i przypominał mi o swoim ważnym przeznaczeniu.

 Proces zapełniania słoika jest banalnie prosty, ale i bardzo długi. Przez cały rok, każdego dnia wieczorem trzeba zrobić swojego rodzaju rachunek sumienia i zapisać na małej karteczce najszczęśliwszy moment danego dnia, który spowodował, że mieliśmy dobry humor lub po prostu nam go poprawił. Po 52 tygodniach, 365 dniach słoik możemy otworzyć.

IMG_2798

IMG_2801 IMG_2804

Powiem Wam, że czasami, kiedy dzień jest totalnie do 4 liter bardzo ciężko znaleźć mi coś, co mogłabym zapisać na jednej z dziesiątek przygotowanych karteczek i wrzucić do słoika. Potem przypominam sobie, po co to robię i dostaję mega mobilizację do tego, żeby każdy dzień przynosił mi choć jeden moment, jakąś małą radość, żeby słoik nie był pusty. Biorę się za siebie, przypominam sobie co w ostatnich dniach lądowało w środku i staram się robić dokładnie to samo. No bo skoro wtedy dana chwila mnie uszczęśliwiła czy sprawiła, że się uśmiechnęłam to dlaczego miałoby nie być tak i na przykład dziś?

W pewien sposób uczę się siebie uszczęśliwiać, a przede wszystkim – może to zabrzmi dziwnie – poznaję siebie samą od podszewki.

Po tych 365 dniach, kiedy słoik – mam nadzieję – będzie pękał w szwach chciałabym z tego wyciągnąć jedną z najważniejszych lekcji swojego życia. Chciałabym wiedzieć co mnie cieszy, co sprawia mi radość i co powinnam robić, żeby być szczęśliwa. Potem powinno pójść z górki.

Doszłam do wniosku, że prawda jest jednak okrutna i w kwestii szczęścia nie możemy liczyć na innych. Musimy liczyć na SIEBIE.

Z tego co już zdążyłam zauważyć najlepiej mi wychodzi uszczęśliwianie innych i w moim wypadku wszystko polega na tym, żeby to szczęście dawać i mieć nadzieję, że kiedyś do mnie wróci.

„Życie nie tylko po to jest, by brać, bo aby żyć , siebie samego trzeba dać.”  – Gdyby każdy podążał za tą zasadą to cały świat byłby szczęśliwy non stop, nie uważacie?

Wygląda na to, że żeby być naprawdę szczęśliwym trzeba całkowicie wyzbyć się swojego „złego egoizmu”.

Jest dopiero połowa lutego, prawie 1,5 miesiąca posiadania słoika, a już czegoś ważnego się nauczyłam. Z niecierpliwością czekam co będzie dalej, a najbardziej na moment, kiedy słoik będzie już pełny i będę mogła go otworzyć.

Jeśli nie słyszałyście o tej inicjatywie, albo chciałybyście zacząć właśnie dziś – nie jest za późno. Najważniejsze, żeby trwało to rok, a czy swoje „słoiki szczęścia” otworzycie 1 stycznia czy 15,17,18,19 lutego to naprawdę nie ma znaczenia.

ikona

Kochane,

to, że dziś jest już niedziela wcale nie oznacza, że kończymy „Tydzień z SME”. Skoro jeden dzień mi gdzieś uciekł, to trzeba jutro go nadrobić, a najlepiej kosmetycznie.

Zapraszam Was jutro na recenzję produktów do pielęgnacji włosów, bez których aktualnie nie wyobrażam sobie życia.

Oczywiście jestem ciekawa, czy któraś z Was również dołączyła do inicjatywy Elizabeth Gilbert i powoli zapełnia swój słoik – dajcie znać w komentarzach na dole.

Ściskam Was moje Małe Egoistki i życzę ciepłego, spokojnego wieczoru.

pannajulia

dzień 6az

Reklamy

2 thoughts on “” Tydzień z SME” – #6 Słoik szczęścia – osobista instrukcja jak być szczęśliwym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s