„Tydzień z SME” – #7 Recenzja szamponu do włosów i maski Kallos Vanilla.

Moje Małe Egoistki!

Dzisiaj przygotowałam dla Was zapowiadaną recenzję szamponu i maski do włosów firmy Kallos z serii Vanilla.

Oba produkty zrewolucjonizowały moją pielęgnację włosów i powiem Wam, że spokojnie mogę je podciągnąć pod odkrycie kosmetyczne roku 2015 – ale super!

Jeśli chciałabym opisać całą historię przygód moich włosów to chyba nie starczyłoby mi dnia na napisanie jednego postu. Przerobiłam każdy naturalny kolor, każdą długość ( oprócz kompletnego zera), prawie każdą fryzurę, a najgorszym doświadczeniem dla nich była dekoloryzacja. Takiego zabiegu nie powtórzę już nigdy w życiu.

Produkty marki Kallos kupiłam całkiem przypadkiem buszując z mamą po drogerii Hebe. Szukałam jedynie nowego szamponu, który by ładnie pachniał i dobrze czyścił włosy, jak i skórę głowy.

Z racji tego, że uwielbiam wszystkie słodkie zapachy, wanilia wydała mi się świetnym wyborem. Skuszona obietnicami producenta, choć nie oczekująca cudów włożyłam kosmetyk do koszyka dokładając do tego przy okazji niewielkiej pojemności maskę do włosów z tej samej serii. Mimo, że nie jestem do nich przekonana postanowiłam spróbować.

I BUM!

Mamy rewolucję!

IMG_2553

Produkty stosuję od połowy stycznia myjąc włosy średnio 2-3 razy w tygodniu.

Seria Vanilla przeznaczona jest do włosów suchych, matowych. Ma nadać im połysk i widoczne odżywienie.

SZAMPON: 

Pojemność – 1 L.

Cena – ok 9 zł.

plusy:

– Zapach jest piękny, słodki, podobny do lodów waniliowych.

– Dokładnie i porządnie czyści włosy z wszelkich zanieczyszczeń do tego stopnia, że kiedy są mokre (tylko wtedy) stają się z tej czystości tępe w dotyku.

– Szybko i łatwo się spłukuje.

– Jest bardzo wydajny.

minusy: ( śmiech na sali) 

– Zapach nie utrzymuje się na moich włosach długo, ale taka jest już chyba ich natura. Poza tym, suszenie ich suszarką zdecydowanie temu nie sprzyja.

– Butelka jest ogromna i ciężka.

Niestety nie zauważyłam w drogerii mniejszych pojemności. Najprawdopodobniej kupię mniejszy pojemnik i po prostu go tam przeleję.

– Słabo się pieni – potrzeba wziąć sporą ilość produktu by otrzymać konkretną pianę.

MASKA:

Pojemność – 275 ml.

Cena – ok 5 zł.

plusy:

– Bardzo kremowa, jednolita konsystencja.

– Równie piękny zapach jak w przypadku szamponu.

– Łatwa do spłukania.

– Nie obciąża włosów.

– Potrzebujemy tylko niewielkiej ilości do jednorazowego użycia.

minusy:

– Niestety długo trzeba ją trzymać na włosach – aż 10 minut.

To naprawdę dużo, biorąc pod uwagę, że lekko – ale zawsze – cieknie z nich woda i tak naprawdę nie wiadomo czym się w tym momencie zająć. Do tego bardzo często mojemu myciu włosów towarzyszy pośpiech i nie wyobrażam sobie w tym całym szaleństwie siedzieć 10 minut z maską, którą tak czy siak trzeba za chwile spłukać.

– Producent zaleca stosowanie produktu 2-3 razy w tygodniu, co po pewnym czasie może stać się uciążliwe.

EFEKTY:

Moje włosy są tak lśniące, jak jeszcze nigdy nie były. Po wysuszeniu są gładkie, sypkie i widocznie odżywione. Ku mojemu zdziwieniu duet doskonale przedłuża świeżość włosów. Nie mam tendencji do nadmiernego ich przetłuszczania, ale zazwyczaj na drugi dzień niewielkie ilości sebum były już widoczne. Teraz zaczynam cokolwiek zauważać dopiero pod sam koniec trzeciego dnia, lub dopiero w czwarty rano. Jestem w całkowitym szoku, bo nigdzie o tej zalecie produktu nie było wspominane.

Jestem ogromnie zadowolona z zakupu!

Kondycja moich włosów zdecydowanie się polepszyła, końcówki nie są już tak suche, a w zamian za permanentny mat na głowie mam pięknie, zdrowo połyskujące pasma.

Teraz nie wyobrażam sobie używania innych produktów i jeśli dotkną denka z pewnością kupię kolejne opakowania.

Dlaczego duet jest rewolucją w mojej pielęgnacji włosów?

1. Za ultra niską cenę i iście boską jakość.

2. Za efekt, którego w życiu nie uzyskałam innymi drogeryjnymi kosmetykami.

3. Za nie obciążanie włosów – przekonałam się do masek.

4. Za uratowanie moich nadziei na piękne i zdrowe włosy.

Jeżeli używałyście tego duo i macie na jego temat swoją opinię – koniecznie napiszcie na dole.

Dajcie również znać czy inne produkty tej marki są warte uwagi.

ikonaa

Dziś mija już ostatni dzień trochę przedłużanego i nadrabianego „Tygodnia z SME”. Nie sądziłam, że zleci on tak szybko!

Przede wszystkim dziękuję Wam wszystkim za obecność! Nie ma lepszej mobilizacji i większej radości niż codzienne sprawdzanie rosnących statystyk bloga.

Oprócz tego zszokowana popularnością „10 dietetycznych pułapek” obiecuję, że postaram się przygotowywać więcej tego typu postów.

Na najbliższy czas mam bardzo dużo planów związanych z blogiem i modlę się tylko, żeby czas i okoliczności mi sprzyjały, także nie martwcie się – nie zwalniam tempa.

Nie zapominajcie o odwiedzaniu Strefy Małej Egoistki na FB i INSTAGRAM, żeby w malutkiej nadchodzącej przerwie trzymać rękę na pulsie i po prostu ze mną być.

Bardzo na Was liczę!

Ściskam cieplutko!

Do zobaczenia!

pannajulia

dzień 7az

Reklamy

2 thoughts on “„Tydzień z SME” – #7 Recenzja szamponu do włosów i maski Kallos Vanilla.

  1. Niga pisze:

    ja od jakiegoś czasu używam maski latte z kallosa i tez sprawdza sie rewelacyjnie,wiec polecam, jeśli ta Ci sie znudzi 😉 +spróbuj jej tez użyć jako normalnej odzywki, u mnie działa równie skutecznie jak przy trzymaniu jej 10 min 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s