„LutoweLove” – ulubieńcy miesiąca.

Moje kochane!

Wczoraj WRESZCIE zaczął się na mojej uczelni nowy semestr, pierwsze zajęcia mam za sobą. Powiem Wam, że przyzwyczajona do 5 dni codziennych wykładów czy ćwiczeń czułam się lekko zawiedziona i rozczarowana wiedząc, że następnego dnia jest sobota i znów kilka dni wolnego przede mną. Nie mam zielonego pojęcia kto wymyślił, żeby semestr rozpoczynać w piątek, ale nie był to chyba do końca dobry pomysł – zawracanie dupek pilnym i spragnionym wiedzy studentkom.

Na szczęście babski wypad na pyszną kawę i to jeszcze ze zniżką skutecznie poprawił mi humor.

( Zniżka obowiązuje w sieci kawiarni Costa Coffee – wystarczy okazać ważną legitymację studencką tylko uprzedzam – nikt o promocji nie informuje.)

Dziś – jak pod koniec każdego miesiąca – przyszedł czas na ULUBIEŃCÓW LUTEGO.

Nie jestem fanką czysto kosmetycznego charakteru takich postów, bo miesiąc jest długi, nie wszystko kręci się tylko wokół urody i nie tylko kosmetyki sprawiają, że dzień, tydzień czy cały miesiąc staje się lepszy.

W lutym jest prawie pół na pół. Z 7 pupilków 3 należą tylko do świata urodowego, 3 są niekosmetyczne, a 1 rodzynek jest trudny do przyporządkowania.

Jeśli jesteście ciekawe –> czytajcie dalej!

Kosmetycznie:

1. Prasowany pigment 002 Hourglass Beige Color Infallible L’OREAL

IMG_2886 IMG_2887

Niezbędny element mojego codziennego makijażu – na całej powiece lub w wewnętrznych kącikach oczu.

Zachwyt nad tym produktem opisałam w poprzednim poście –> HAUL ZAKUPOWY – LUTY – KOSMETYKI KOLOROWE – ZAMÓWIENIE Z „KOSMETYKI Z AMERYKI”.

2. Rozświetlacz z palety róży „Sugar and Spice” MAKEUP REVOLUTION

IMG_2898IMG_2899 IMG_2900

Mimo, że do mojego kufra niedawno dołączył wypiekany rozświetlacz Peach Lights  z tej samej firmy, to w tym miesiącu zdecydowanie bardziej upodobałam sobie moje kości policzkowe muśnięte tym z palety róży Sugar and Spiece.

Aktualnie ten produkt jest dla mnie highlighterem idealnym, pasującym do każdego makijażu, nadającym cerze zdrowego, NATURALNEGO błysku i absolutnie zasłużył sobie na miano ulubieńca lutego.

3. Zapach „Si” GIORGIO ARMANI 

IMG_2902

Niestety nie jestem posiadaczką pełnowymiarowej, oryginalnej wersji zapachu w przepięknym flakonie.

Moja perfumy zamknięte są w 33 ml buteleczce. Naprawdę nie wnikam, czy są oryginalne. Ważne, że zapach jest w 100% identyczny w porównaniu do egzemplarzy wąchanych przeze mnie np. w Sephora.

Na skórze, włosach, ubraniu utrzymuje się bardzo długo, z czasem przestaję go „zauważać”, ale po 2 dniach wyjmując z szafy bluzę czy szalik czuję perfumy tak samo intensywnie, jak w pierwszej chwili od użycia.

Ile zapłaciłam? ok 20 zł.

Cena w perfumerii – 265 zł ( za 30 ml.)

Jeżeli za cenę 20 zł jestem w stanie mieć i cieszyć się najpiękniejszym zapachem na świecie to nie mam nic do dodania.

UNCATEGORIZED:

4. Drogeria internetowa „Kosmetyki z Ameryki”. 

logo

(zdj z sieci)

Moim zdaniem najlepsza drogeria internetowa. Nie znam miejsca, w którym można znaleźć tak wspaniałe kosmetyczne perełki jak tam, a do tego ceny są kosmicznie niskie. Rewelacyjnie jest testować kosmetyki, których jeszcze nie ma, już nie ma w Polsce lub w ogóle nie będzie. Wybór jest ogromny, baza marek również. Oprócz tego dogadując się z koleżankami czy przyjaciółkami i dobijając do 300 zł przesyłka jest darmowa. Do każdego zamówienia dołączany jest również kod rabatowy na następne zakupy!

Nie spotkałam się jeszcze z żadnymi przykrymi niespodziankami ze strony drogerii i mam nadzieję, że tak zostanie.

Adres godny polecenia!

NIEKOSMETYCZNIE:

5. Piosenka: „Lips are movin” Meghan Trainor

meghan-trainor-in-lips-are-movin

( zdj z sieci)

Piosenka, która od razu wpadła mi w ucho i nie chce wyjść. Odkryłam ją trochę ponad tydzień temu i nie ma dnia, w którym nie słuchałabym jej przynajmniej 3 razy. Zastrzyk dobrego humoru, energii, pewności siebie i uśmiechu! Szczególnie z samego rana.

6. Wosk „Snowflake cookie” YANKEE CANDLE

IMG_2883

Wiecie już o mojej miłości do wosków i zapachów YC, a jeśli nie, (! niedobrze !) to możecie to nadrobić czytając mój grudniowy post. Moja kolekcja nie jest zbyt duża, ale w planach mam już zakup kolejnych cudeniek – czekam tylko na marzec i świeżą porcję gotówki.

Snowflake cookie to przesłodki, ciepły zapach, który przywodzi mi na myśl tylko miłe wspomnienia i wspaniale relaksuje. Idealny jako towarzysz na domowe wieczory pod kocem, z filmem i gorącą herbatą.

7. Herbata ziołowo-owocowa melisa + gruszka BIOFIX

IMG_2882

Oprócz uzależnienia od kosmetyków grzeszę na masę innych sposobów, a jednym z nich jest całodobowe picie przeróżnych herbat. No zabijcie mnie, ale nie ma dla mnie nic lepszego niż odpoczynek z gorącym i parującym kubkiem w ręku.

W tym miesiącu szczególnie upodobałam sobie połączenie melisy i gruszki, czyli bardzo lekką, aromatyczną, ziołową herbatę, która ani trochę nie wprowadzała mnie w stan mistrza Zen, bo takie zielarskie sztuczki na mnie po prostu nie działają. Bardziej cenię sobie jej smak. Mimo wszystko relaks z nią to czysta przyjemność.

lutowelove

Ciekawa jestem jakich ulubieńców przyniesie marzec i oczywiście jak wygląda Wasza lista z podsumowaniem lutego.

Koniecznie dajcie znać o sobie na stronie Strefy Małej Egoistki na Facebook i Instagram – czekam na Was!

Życzę Wam moje kochane wspaniałego weekendu!

Uściski!

pannajulia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s