„Cast Away – Poza światem” – urlop, 3+1, pogaduchy, plany/akcja aktualizacja.

Moje Małe Egoistki!

Wracam do Was ( co za tym idzie do żywych ) po bardzo długich wakacjach, podczas których prawie całkowicie odcięłam się od świata. Nie rozbiłam się samolotem na pięknej, gorącej, bezludnej, rajskiej wyspie, ale może to i lepiej, bo nie chciałabym znaleźć się na miejscu brodatego, zakocmołuszonego rozbitka, który bez dwóch zdań nadaje się do leczenia psychiatrycznego. Z drugiej strony mam pewne wątpliwości, czy po rodzinnym wyjeździe to ja nie powinnam udać się na terapię.

Cast_Away__2000__2763977b

Nie zmienia to faktu, że wyjeżdżając postanowiłam wszystkie sprawy, obowiązki, problemy i oczywiście świat wirtualny zostawić w domu, chociaż nie do końca miałam zamiar rozstawać się z blogiem, no ale internetu z desek zbić się nie da. Potrzebowałam czasu, który mogę wykorzystać tylko i wyłącznie na błogie lenistwo, odpoczynek, złapanie dystansu i co najważniejsze spędzić go z moją kochaną, najbliższą rodzinką. Jedynym, wielkim minusem mojego planu było opuszczenie na tak długi czas mojego mężczyzny, ale powiem Wam, że po 1 – przetrwaliśmy te 26 dni bez większych strat ( tak mi się przynajmniej wydaje, a jeśli jest inaczej to ja nic o tym nie wiem ), a po 2 – fajnie jest stęsknić się za sobą tak na maksa. Szczerze mówiąc planowałam wrócić przynajmniej 5 dni wcześniej, ale jak już zauważyłam życie weryfikuje te wszystkie plany po swojemu, więc DEAL WITH IT GIRL!

Beyonce single ladies Glastonbury

Oprócz ogromnie udanego urlopu z rodzinką moja nieobecność wynikała z natłoku problemów zwykłych i niezwykłych, zwyczajnych i nadzwyczajnych, dziwnych i normalnych, a z racji nie racji, że jestem dużą dziewczynką, musiałam swoje życie porządnie ogarnąć.Generalnie rzecz biorąc moja wena twórcza i jakiekolwiek chęci poszły sobie w las. Na szczęście wszystko powoli wraca do normy, idę do przodu i uczę się jak zadbać o swoją własną „pupeczkę”.

Zanim przygotuję konkretny post opowiem Wam luźno o moim wyjeździe, gdzie byłam, gdzie spałam, co robiłam, co widziałam, co przeczytałam, czyli jednym słowem będzie trochę prywaty, ale nie tylko (czyt. plany, plany, plany).

Zdaję sobie sprawę, że nie każdą z Was może to wszystko interesować, więc moje ciekawskie Małe Egoistki zapraszam do dalszego czytania, a te nieciekawskie proszę o jeszcze troszkę cierpliwości i zapraszam na następny post.

Czytaj dalej

Reklamy

Nowości kosmetyczne – haul!

Moje kosmetykoholiczki!

Wspaniałe lato mamy prawda? A przynajmniej cudownie się zaczęło – taka piękna pogoda, upał, słoneczko. Czego chcieć więcej?

A tak poważnie –  jest do kitu. Użyłabym w tym momencie mniej cenzuralnych słów, bo tylko te cisną mi się na usta, no ale wiadomo, pełna kultura musi być i damie nie wypada. < act like a lady> Jedyny pozytyw jaki znajduję w tej sytuacji to masa wolnego czasu. Chociaż powiem Wam szczerze, że wcale nie wychodzi mi to na dobre. Podejrzewam, że nie jestem w tym odczuciu sama, bo bardzo łatwo wpaść w maramz wyrywając się ze szponów miliona studenckich obowiązków i nauki. Kiedy wreszcie mamy wyczekany luz, możemy spać do południa, leżeć tyłkiem do góry i sapać sobie leniwie odbija nam palma i nie wiem jak Wy, ale ja na pewno – czuję się jak kotlet schabowy, którego babcia przed chwilą rozbiła tłuczkiem, żeby pięknie go usmażyć na zalanej olejem kujawskim żeliwnej patelni. Leżę i nic z tego nie wynika. Budzę się z samego rana z zamiarem wykorzystania dnia jak najbardziej się da i z listą super-produktywnych zadań czy czynności, które tego dnia zrobię. Biorę szybki prysznic, związuję włosy w cebulę, zakładam swój ulubiony dres ( tak nawiasem mówiąc moje koleżanki z uczelni bardzo bawił fakt, że jedyne o czym marzyłam po powrocie do domu to zrzucenie ciuchów i przebranie się w dres – ok, możecie nazwać mnie dresiarą, ale sorry – komfort ponad wszystko) robię gorącą kawę i śniadanie, zasiadam przed komputerem/ na kanapie z energią do działania i….. pupa blada. Odpalam simsy, gram godzinkę, dwie, góra 5 ( od 13 lat dalej wciągające!) w efekcie tracąc najlepszą połowę dnia, czując się jak wcześniej wspomniany schabowy – lub jak kto woli naleśnik – i do końca dnia już kompletnie nic mi się nie chce. Nie wspominam już o bolących oczach, bałaganie (bo przecież miałam posprzątać) i złości na samą siebie. Oczywiście wieczorem obiecuję sobie, że położę się wcześniej spać i wszystko co miałam zrobić tego dnia zacznę poważnie od rana. Wolne żarty. Mija tydzień, nie zrobiłam nic ze swoim życiem, a Beyonce na pewno nagrała nową płytę, była na 4 pokazach mody, zarobiła kolejny milion i właśnie pakuje się na pięćdziesiąte piąte egzotyczne wakacje. Co jest ze mną nie tak?!

fuck my life

Doszłam do wniosku, że człowiek jest zaprogramowany na działanie, a lenistwo i „wolna ręka” w dysponowaniu czasem wcale mu nie służą. Zdecydowanie lepiej funkcjonuję, kiedy mam z góry narzucony plan, koniecznie coś muszę zrobić albo kiedy po prostu rano jadę na uczelnię i nabieram rozpędu na drugą połowę dnia. Całe szczęście, że niedługo wyjeżdżam i wiążące się z tym przygotowania zajmą mi sporą ilość czasu, którego na nudę nie pozostanie zbyt wiele. Po powrocie będę musiała opatentować na to jakiś sposób, bo zwariuję.

Skończmy już to pitolenie, bo dzisiaj mam dla Was trochę kosmetycznych nowości, które same w sobie niekoniecznie są nowością, ale trafiły do mojej kosmetyczki w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, więc jakby nie patrzeć – świeżynki.

NEW IN!

Czytaj dalej

Be inspired #2 – Take me to Paris!

Moje Małe Egoistki!

Sobota dobiega już końca, a ja tak jak obiecałam wrzucam kolejną dawkę tygodniowych inspiracji. W bonusie również piosenka, która aktualnie jest na szczycie mojej playlisty.

Będąc w temacie – myślałam nad tym, żeby taką playlistę stworzyć na blogu i systematycznie ją uzupełniać o nowe, ulubione piosenki. Koniecznie dajcie znać co myślicie o tym pomyśle.

Miłego weekendu moje kochane!

Czytaj dalej

Be inspired! #1- Waiting for summer!

Moje kochane!

Z radością przedstawiam Wam nową serię postów, która będzie pojawiała się na blogu systematycznie, w każdą sobotę późnym popołudniem lub pod wieczór.

Be inspired! by SME to cykl, w którym będę zamieszczała zdjęcia, teksty czy grafiki, które mnie inspirują, są dla mnie motywacją, pozwalają mi chwilę pomarzyć lub – po prostu – przyciągają moją uwagę podczas wieczornego buszowania w internecie. Od jakiegoś czasu chciałam stworzyć miejsce, w którym będę mogła je gromadzić, żebym niezależnie od nastroju, lokalizacji, w której jestem czy okoliczności mogła do nich zajrzeć, a w efekcie pozytywnie nastawić się do świata i życia, albo zebrać się do kupy w momencie, kiedy jest mi bardzo ciężko to zrobić. Blog jest do tego świetnym miejscem szczególnie, że da mi możliwość podzielenia się tym wszystkim z Wami!

Dzielenie się jest fajne.

Każdą z nas inspiruje czy motywuje coś innego, każda z nas ma inne cele i plany na życie, ale mam nadzieję, że w tej serii znajdziecie coś, co zadziała na Was w podobny sposób co na mnie.

BE INSPIRED!

Czytaj dalej

„Polowanie w Rossmann’ie” czyli promocja -49% cz.III – produkty do ust i paznokci.

Moje Małe bankrutki!

 Zacznę może od wyjaśnienia mojej dość długiej nieobecności na blogu, chociaż – bez urazy moje kochane – nie za bardzo poczuwam się do tłumaczenia z braku czasu na pisanie postów szczególnie, że jak każda z Was jestem tylko człowiekiem, a moje pokłady energii, dobrego nastroju czy weny twórczej czasami się wyczerpują. Nie zmienia to jednak faktu, że chciałabym aby te z Was, które lubią zaglądać do Strefy Małej Egoistki zbyt szybko się nie zniechęciły.

Do mojego bloga mam bardzo specjalny stosunek, jestem trochę jak taka WordPressMummy, a tworzenie wpisów jest dla mnie ogromną przyjemnością. Najchętniej całymi dniami siedziałabym z kubkiem herbaty przed komputerem zajmując się tylko i wyłącznie szukaniem ciekawych tematów i przygotowywaniem dla Was postów. Nie samymi przyjemnościami niestety człowiek żyje, więc przychodzi też czas na zajęcie się takimi na maxa priorytetowymi sprawami. Jedną z nich są studia, a jak przychodzi połowa maja zaczyna się zaliczeniowo-egzaminacyjny armagedon. W ciągu semestru mogę sporadycznie odpuścić sobie uzupełnianie notatek czy zrobić czasami wolne od zajęć ( moja uczelnia i tak rozpieszcza nas ilością wolnych dni), ale jak przychodzi do egzaminów to chcąc nie chcąc muszę spiąć pośladki i wziąć się solidnie za robotę, a z tym wiąże się tragiczna minimalizacja wolnego czasu. Dodajmy do tego intelektualne wypranie po każdym egzaminie i fakt, że jedyne czego się w tym momencie domaga organizm to sen lub zmienienie się w „coach potato” – swoją drogą to niezła nazwa na nowy cykl postów na blogu!

on-the-couch

Nie chcę, żeby prowadzenie bloga zmieniło się dla mnie w przykry obowiązek, dlatego liczę na Wasze zrozumienie i podejście do tego z dystansem.

W dzisiejszym poście szybko nadrabiamy zaległości, czyli III część promocji w Rossmann’ie. Niestety nie pomogę już Wam w wyborze zakupowych celów, ale przynajmniej zobaczycie co udało mi się upolować. Jeżeli coś Was zainteresuje, to w dalszym ciągu możecie sobie to przecież sprawić tyle, że już w regularnej cenie.

Jeśli jesteście ciekawe jakie lakiery i produkty do ust znalazły się w moim koszyku czytajcie dalej!

koszyk

Czytaj dalej

„Polowanie w Rossmann’ie” – czyli promocja -49% cz. II – cienie do powiek, kredki do oczu, tusze do rzęs, eyelinery !

Moje Małe Egoistki!

Mam nadzieję, że Weekend Majowy spędzacie w świetnych humorach, cieszycie się wolnymi dniami i ładujecie baterie przed nadchodzącą wielkimi krokami sesją lub powrotem do szarej, pracującej rzeczywistości. Bardzo możliwe, że część z Was próbuje jeszcze wbić sobie młotkiem do głowy brakujące informacje potrzebne na egzaminy maturalne, które – o zgrozo – zaczynają się już jutro. Trzymam bardzo mocno kciuki za wszystkie maturzystki, nie dajcie się wyprowadzić z równowagi, zaciśnijcie pośladki i zawstydźcie egzaminatorów, którzy będą później Wasze prace, niewątpliwie uważnie, sprawdzać. W nagrodę, po egzaminie proponuję wycieczkę do Rossmann’a i skorzystanie z ostatnich dni II części promocji -49% na kosmetyki do makijażu oczu. Świetny pomysł na redukcję stresu dla każdej kosmetyko-zakupoholiczki.

IMG_3539

Promocja w Rossmann’ie trwa w najlepsze, a pieniądze z portfela wyfruwają jak szalone. Do mojego koszyka, tak jak podejrzewałam, wpadło kilka nadprogramowych produktów, ale suma sumarum z drogerii wyszłam bardzo zadowolona, a przy okazji nie zostawiłam w niej majątku. Jula 1 – Rossmann 0.

Dzisiaj podzielę się z Wami moimi zdobyczami i wrażeniami z pierwszych wzrokowo-macanych testów produktów.

Let’s start the party!

Czytaj dalej

„Polowanie w Rossmann’ie” – czyli promocja -49% cz. I – pudry, podkłady, korektory, rozświetlacze, bronzery, róże !

Moje kosmetykoholiczki!

Pogłoski o wielkiej promocji w drogeriach Rossmann krążyły już od dawna. Dla Nas – zakupoholiczek upolowanie swoich ulubionych produktów do makijażu lub tych, na które w stałej cenie nie mogłybyśmy sobie pozwolić jest wielką gratką. Dodatkowo, to też świetna okazja, do przetestowania nowych kosmetyków nie wydając na nie fortuny. Swoją listę zakupów zaczęłam przygotowywać dobry tydzień przed rozpoczęciem akcji. Nie ukrywam, niesamowicie się na nią napaliłam. Przeglądając zawartość szaf na stronie drogerii doszłam jednak do wniosku, że tak naprawdę bardzo mało produktów jest mi na tą chwilę potrzebne i ucieszyłam się, że mój portfel wcale tak bardzo nie ucierpi jak mi się wydawało.

Jaaaaaaasne…

Promocje mają to do siebie, że mącą nam w głowach i kuszą niczym arabska tancerka brzucha uwodząca kolejnego, bogatego szejka, więc moja ( i podejrzewam, że nie tylko moja) lista zakupów bardzo szybko wydłużyła się o kilka produktów od razu po wejściu do sklepu. Nagle wszystko stało się bardziej interesujące niż na stronie internetowej, w głowie zaczęła krążyć myśl: ” Przecież normalnie zapłaciłabym za to o wiele więcej.”, a małe chciejstwa, o których już dawno zapomniałam postanowiły o sobie dać znać. Starałam się zachować trzeźwy umysł, skupić się na najpotrzebniejszych produktach, ale i na tych, które są naprawdę warte zakupu. Szczęście, że w porę się opanowałam.

ikona3

Wpędzanie się w poczucie winy jest najgorszym z możliwych posunięć w takiej sytuacji, więc mam dla Was kilka usprawiedliwień żebyście poczuły się lepiej, nie żałowały wspaniałych zakupów i z uśmiechem wchodziły do drogerii w drugim i trzecim tygodniu akcji:

– Taka promocja jest tylko 1 góra 2 razy w roku.

– Nie skorzystanie z niej byłoby kosmetycznym grzechem.

– Jest świetną okazją do wypróbowania nowych kosmetyków i znalezienia „tego jedynego”, o którym po cichu marzy każda z Nas.

Wreszcie możecie sobie pozwolić na produkt, który w regularnej cenie jest za drogi, lub po prostu Waszym zdaniem niewarty standardowej ceny.

–  2 w cenie jednego?!

– Każda okazja do przyszłościowego zaoszczędzenia pieniędzy jest dobra.

– Jak kupicie teraz, nie będziecie musiały wydawać na to gotówki w przyszłym miesiącu.

Moje kochane, oszczędności pełną parą i tego się trzymajmy.

Jeśli jesteście ciekawe co upolowałam – > CZYTAJCIE DALEJ!

Czytaj dalej