„StycznioweLove” – ulubieńcy miesiąca.

Moje kochane Egoistki!

Dzisiaj zabieram się za kosmetyczne podsumowanie miesiąca, który dłużył mi się w nieskończoność i równocześnie był najgorszym, najcięższym i najsmutniejszym miesiącem jaki mogłam sobie tylko wyobrazić.

W trudnych chwilach – tych zdrowotnych i duchowych – ratowali mnie niektórzy STYCZNIOWI ULUBIEŃCY i oczywiście przyjaciele, których naprawdę poznaje się w totalnej biedzie.

(Zainteresowani będą wiedzieli, że o nich mowa. I ❤ YOU!)

Wśród moich styczniowych miłości jest tylko 1 niekosmetyczny produkt mimo, że moi ulubieńcy z założenia będą zróżnicowani. W postach z serii „MiesiącoweLove” możecie spodziewać się wszystkiego.

Czytaj dalej

Reklamy

” Małe S.O.S ” – czyli całuśny wirus.

Nadchodzi pogotowie kosmetyczne!

„Całuśnym wirusem” zarażone jest ok. 80 % ludzi. Tylko połowa z nich choruje doświadczając nieprzyjemnego, upierdliwego, szpetnego, bolącego, swędzącego i przeszkadzającego objawu. Najpierw skóra jest napięta, potem swędzi i piecze.Na wardze pojawia się zaczerwienie, a następnie mała grudka. Wkrótce zmienia się w pęcherzyk wypełniony płynem. Z czasem pęka, tworząc bolesną ranę. Potem pokrywa ją strup, który tkwi na naszych ustach dopóki sam nie odpadnie. Mimo wdzięcznej nazwy, którą nadałam wirusowi cały proces przebiegu objawu jest lekko mówiąc bardzo nieestetyczny.

Czytaj dalej