„LutoweLove” – ulubieńcy miesiąca.

Moje kochane!

Wczoraj WRESZCIE zaczął się na mojej uczelni nowy semestr, pierwsze zajęcia mam za sobą. Powiem Wam, że przyzwyczajona do 5 dni codziennych wykładów czy ćwiczeń czułam się lekko zawiedziona i rozczarowana wiedząc, że następnego dnia jest sobota i znów kilka dni wolnego przede mną. Nie mam zielonego pojęcia kto wymyślił, żeby semestr rozpoczynać w piątek, ale nie był to chyba do końca dobry pomysł – zawracanie dupek pilnym i spragnionym wiedzy studentkom.

Na szczęście babski wypad na pyszną kawę i to jeszcze ze zniżką skutecznie poprawił mi humor.

( Zniżka obowiązuje w sieci kawiarni Costa Coffee – wystarczy okazać ważną legitymację studencką tylko uprzedzam – nikt o promocji nie informuje.)

Dziś – jak pod koniec każdego miesiąca – przyszedł czas na ULUBIEŃCÓW LUTEGO.

Nie jestem fanką czysto kosmetycznego charakteru takich postów, bo miesiąc jest długi, nie wszystko kręci się tylko wokół urody i nie tylko kosmetyki sprawiają, że dzień, tydzień czy cały miesiąc staje się lepszy.

W lutym jest prawie pół na pół. Z 7 pupilków 3 należą tylko do świata urodowego, 3 są niekosmetyczne, a 1 rodzynek jest trudny do przyporządkowania.

Jeśli jesteście ciekawe –> czytajcie dalej!

Czytaj dalej

” Yankee Candle – czyli jak z zakupu wosków zrobić przygodę życia?”

Czy zdajecie sobie sprawę ile cudownych wydarzeń omija nas przez codzienny pośpiech i zabieganie?

Kilka dni temu przygotowywałam się do napisania o produktach Yankee Candle. Szukałam informacji, czytałam o zapachach, robiłam rozeznanie cenowe. Dowiadywałam się też gdzie w Warszawie znajdę sklep z tymi amerykańskimi cudeńkami. Niestety nauka pochłonęła cały mój wolny czas i wykluczyła myślenie o czymkolwiek innym.

Dziś przyszedł dzień, o którym marzyłam przynajmniej od 3 tygodni. Mam za sobą wszystkie zaliczenia i egzaminy planowane na semestr zimowy, mogę odetchnąć, odpocząć i zacząć robić wszystko to na co nie miałam do tej pory czasu. Wracając do domu z głową w chmurach poczułam, że muszę się zatrzymać. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam mały, nierzucający się w oczy sklep. Przechodziłam obok niego miliony razy, ale nigdy tak naprawdę nie zwracałam na niego uwagi. Coś mnie ciągnęło do środka. Weszłam. Przepadłam.

Czytaj dalej